SEKA Art – czyli poszukiwanie wartości w sztuce!


Czas czytania 11 minut

Sztuka od zawsze przyciągała, intrygowała, a także inspirowała tych, co tworzą, oraz tych, którzy są jej odbiorcami. Dla ludzi biznesu obcowanie z nią jest okazją do wytchnienia, ale często również staje się kolejnym narzędziem do wspierania rozwoju biznesu, budowania wizerunku czy lokowania kapitału. Dla osób twórczych sztuka to miejsce samorealizacji oraz sposób na zarabianie pieniędzy, dzięki którym mogą żyć i rozwijać się twórczo. Jest to po prostu ich praca, działalność zawodowa, a czasami nawet biznes.

Wydaje się więc, że grupą, której zdecydowanie powinno zależeć na budowaniu rynku na sztukę, są osoby twórcze. To od zapotrzebowania na dzieła zależy ich dobrostan – ten materialny i duchowy. Gdzie więc pojawia się bariera, która często jest nie do przejścia? To mentalność osób twórczych, kształtowana w procesie edukacji, która pomija aspekt badania potrzeb klientów, czyli dogłębnego researchu rynku w poszukiwaniu klienta, który będzie gotów zapłacić za indywidualne poczucie piękna, dzieląc wartości, jakimi kieruje się osoba twórcza.

Spotkaliśmy się z Maciejem Sekundą – przedsiębiorcą, twórcą firmy SEKA działającej w obszarze doradztwa i szkoleń w zakresie bezpieczeństwa – aby porozmawiać o najnowszym projekcie jego autorstwa, Galerii SEKA Art, jej misji, wizji oraz pierwszych przedsięwzięciach ze sztuką w roli głównej.

Maciej Mazerant: Panie Prezesie, spotykamy się w nowym obiekcie, który łączy funkcje biurowe z galerią sztuki. Skąd u człowieka wywodzącego się z branży BHP i inspekcji pracy impuls, by wejść w świat artystyczny?

Maciej Sekunda: Wszystko zaczęło się od przypadku, choć inspirującego. Byłem na wernisażu w Pałacu w Korczewie. To przepiękny obiekt nad Bugiem. Tam poznałem Piotra Sarzyńskiego z „Polityki”. Ponieważ regularnie czytam ten tygodnik, zwłaszcza działy kultury, znałem jego nazwisko. Podczas rozmowy rzuciłem pomysł: skoro buduję nową siedzibę, może otworzyłbym tam galerię? Początkowo myślałem o prezentowaniu laureatów Paszportów Polityki. Potem inwestycja nieco się przesunęła, ale gdy budynek był gotowy, wróciłem do rozmów z Sarzyńskim.

Na zdjęciu Maciej Sekunda i Maja Ruszkowska-MazerantMaja Ruszkowska-Mazerant: To było bardzo mocne otwarcie. Pamiętamy te ogłoszenia w mediach – dwie pełne strony w „Polityce”, Facebook, Instagram. Jaki był odzew ze strony artystów?

Maciej Sekunda: Ogromny, wręcz nas to zaskoczyło. Zgłosiło się ponad 1300 osób. Musieliśmy dokonać ostrej selekcji, odrzucić amatorów i osoby niespełniające kryterium wieku. W styczniu wręczyliśmy nagrody. Przyznam, że zależało nam na „mocnym uderzeniu” – stąd wysokie nagrody pieniężne. Teraz wystawiamy te prace, a pod koniec marca planujemy aukcję.
W przyszłości chciałbym, aby zwycięski obraz zostawał u nas, by tworzyć stałą kolekcję.

Fragmenty prac konkursowych z Galerii SEKA ArtMM: Odwiedzając galerie, nie widzi się tłumów. Pan ma jednak wizję, by to miejsce żyło. Jak chce Pan przyciągnąć tu ludzi, poza samymi wystawami?

Maciej Sekunda: Statystyki są nieubłagane: na dziesięć galerii, które powstają w Warszawie, w ciągu roku upada pięć. Sam je odwiedzałem i byłem uderzony tą wszechobecną ciszą i pustką. Piękne wnętrza, spokój, ale w głowie od razu pojawia się pytanie: jak z tego wyżyć? Instytucje państwowe mają swoje budżety, ale w sektorze prywatnym rządzi twarda komercja

Tutaj trzeba najpierw wyłożyć środki, potem racjonalnie nimi zarządzać, a na końcu jeszcze zadbać o wpływy, które pozwolą przetrwać lata, a nie miesiące. Szukając sposobu na zaistnienie, usłyszałem radę: 'Zróbcie konkurs dla artystów poniżej 35. roku życia – to zbuduje pozycję galerii na rynku'. Tak też zrobiliśmy. Opracowaliśmy regulamin i ruszył proces, który miał nadać naszej działalności realny, rynkowy kształt.

Ta pustka w galeriach, nawet tych bogatych, bardzo mnie dręczy. Moim celem jest, aby ta przestrzeń na siebie zarabiała, a przynajmniej nie generowała strat. Planuję cykle edukacyjne – „wyprawy po muzeach świata”. Zamiast jechać do Luwru i stać w kolejkach, można tu usiąść z dobrym wykładowcą historii sztuki i „zwiedzić” galerię na ekranie w komfortowych warunkach. Myślę też o Uniwersytecie Trzeciego Wieku i warsztatach dla dzieci.

Ponadto chcemy oferować firmom klientom firmy SEKA doradztwo w zakresie aranżacji wnętrz z wykorzystaniem dzieł sztuki. Pomysłów na rozwój tego projektu mam mnóstwo, ale chcę aby tym zajmował się zespół, który nada tej przestrzeni wyjątkowego charakteru poprzez program.



MRM: To ciekawe, co Pan mówi ponieważ u podstaw PURPOSE leży pierwsza w Polsce studencka galeria internetowa, którą stworzyliśmy już prawie 30 lat temu… Zajmowaliśmy się właśnie wprowadzaniem sztuki do biur. Promowaliśmy przedsiębiorczość wśród artystów.

Maciej Sekunda: Właśnie o to chodzi! Chcę wspierać młodych, ale też widzę, że to trudny kawałek chleba. W Zielonej Górze rozmawiałem z rzeźbiarzem, który uświadomił mi, że o ile malarzy jest mnóstwo i niewielu się z tego utrzymuje, o tyle rzeźbiarze – jeśli są dobrzy – radzą sobie świetnie. To mnie zainspirowało do wyjścia poza ramy malarstwa. Nasz teren wokół budynku aż prosi się o rzeźbę. Mamy tu platany, będzie lawenda, bistro – chcę stworzyć miejsce, gdzie ludzie po prostu chcą przebywać.

Naszą siłą będzie selekcja – chcemy docierać do twórców, którzy wnoszą realną wartość artystyczną. Mówię tu o laureatach nagród rektorskich czy osobach z wyróżnionymi dyplomami; to dla nas pierwsza, naturalna przepustka do współpracy. Jako galeria stajemy się dla artysty kimś na kształt 'zamawiającego klienta'.

Mechanizm jest prosty: wystawiamy prace, nie pobierając od twórcy opłat wstępnych, ale realnie pomagamy mu w sprzedaży – chociażby poprzez aukcje organizowane dwa razy w roku. Naszym celem jest sprzedać dzieło i na tym zarobić, zachowując przy tym uczciwe proporcje. Ustaliliśmy prowizję na poziomie 30%, co na tle rynku jest stawką bardzo preferencyjną. Wiem, że renomowane galerie pobierają nawet 50%.

Oczywiście wysoka prowizja często idzie w parze z potężną promocją, ale i u nas ten aspekt musi być na wysokim poziomie. Obecnie intensywnie pracujemy nad stroną internetową. Docelowo chcemy stworzyć system, który będzie niemal 'samograjem', dając każdemu wystawiającemu u nas artyście kompleksowe wsparcie promocyjne.

Fragmenty prac konkursowych z Galerii SEKA ArtMM: Skoro rozmawiamy o artystach, to my w PURPOSE badamy temat warunków ich pracy. Na przykład rzeźbiarze często pracują w warunkach mówiąc delikatnie „niezgodnych” z zasadami BHP. Czy Pan, jako były inspektor pracy, dostrzega tu pole do działania?

Maciej Sekunda: (śmiech) Przyznam szczerze, że o wątku BHP w pracowniach artystycznych wcześniej nie myślałem. Bardziej skupiałem się na ich statusie materialnym i wrażliwości. To specyficzne środowisko. W biznesie jest polecenie, decyzja, egzekucja. Z artystami tak się nie da – trzeba być bardzo delikatnym. Ale to, co mówicie o warunkach pracy, jest bardzo celne. To kolejna płaszczyzna, gdzie świat SEKI mógłby się spotkać ze światem sztuki.



MRM: Jakie są Pana osobiste kryteria oceny sztuki? Czy prace, które wygrały w konkursie, to obrazy, które powiesiłby Pan u siebie w domu?

Maciej Sekunda: Tu muszę być szczery: moje oceny zupełnie nie pokrywały się z werdyktem profesjonalnego jury, w którym zasiadali m.in. dyrektor MOCAK-u czy wykładowcy ASP. Ja szukam malarstwa „ładnego”, takiego, które daje przyjemność z patrzenia. Wiele prac konkursowych to wyraz czyichś obsesji, wizji, często trudnych w odbiorze. Choć doceniam ich wartość artystyczną, prywatnie wolę coś, co chciałbym mieć na ścianie w salonie. W biurze jednak ta nowoczesna, mocna sztuka sprawdza się doskonale.

Moim głównym celem jest to, by artysta nie znikał z pola widzenia galerii zaraz po wystawie. Kluczową kwestią pozostaje budowa bazy: bazy klientów, twórców oraz osób prywatnych i firm realnie zainteresowanych sztuką.
Patrząc na losy wielu absolwentów uczelni artystycznych, widzę brutalną rzeczywistość – wielu z nich powodzi się po prostu marnie. Sprzedaż obrazu to nie jest prosta sprawa. Dlatego pomyślałem, że nasze nagrody to coś więcej niż jednorazowe wsparcie; to bilet wstępu do dalszego dialogu.

Chcę z tymi ludźmi rozmawiać, by poczuli, że im się udało, ale też by rozumieli, że pozostali wymagają intensywnej promocji.

Przyznam szczerze: nie jestem ekspertem od oceny wartości artystycznej, nie do końca czuję te wszystkie zawiłości warsztatowe. Spróbowałem wejść w rolę oceniającego i była to niesamowicie ciężka praca. Co ciekawe, moje amatorskie typy, które przekazałem do jury, kompletnie rozminęły się z werdyktem profesjonalistów. To pokazuje, jak inna jest optyka zawodowców, a jak patrzy na sztukę ktoś z zewnątrz.

Wnętrze siedziby głównej SEKA S.A.MM: Podsumowując, galeria to dla Pana misja czy biznes?

Maciej Sekunda: Jestem na emeryturze, mam nowego prezesa w spółce, ale nie potrafię siedzieć bezczynnie. Prowadzę fundację stypendialną – to jest moja główna misja. Galeria ma być miejscem, które promuje SEKĘ, ale przede wszystkim ma „żyć”. Nie chcę na niej zarabiać fortuny, ale chcę, żeby ten obiekt i ten teren służył ludziom i kulturze. To ma być trwała część tej dzielnicy i firmy, którą stworzyłem wiele lat temu.

 

Dowiedz się więcej: seka-art.pl