Klient w kulturalnej działalności charytatywnej


Czas czytania 4 minuty

„W zawodach kreatywnych ludzie widzą i czują więcej.” – to pierwsze zdanie w artykule Justyny Krasuskiej mówi bardzo dużo.

Ale pewnie każdy z nas – ludzi działających w sektorze kreatywnym i kulturze – słyszy tutaj coś innego. Bo co to tak naprawdę znaczy czuć więcej, widzieć więcej? Przez wiele lat uważałam, że praca, która jest moją pasją, to najlepsza rzecz, jaka przydarzyła mi się w życiu. Do czasu. Tym punktem zwrotnym był moment, kiedy zrozumiałam, że jestem w stanie zrobić zdecydowanie więcej, niż się ode mnie oczekuje. A co gorsza, kiedy przychodził taki moment, kiedy oczekiwano ode mnie więcej, niż było ustalone – wtedy wchodziłam w to jak w masło i... naprawdę czułam się z tym dobrze. Ale przyszedł taki moment, kiedy zrozumiałam, że tu chodzi o profesjonalizm zawodowy, a nie bliską, przyjacielską relację.

Bo czymś innym jest praca, a czymś innym jest życie prywatne. I pomimo tego, że często się przeplatają, zwłaszcza kiedy jest się freelancerem, soloprzedsiębiorcą albo pracuje społecznie – to nadal praca jest pracą, a życie prywatne życiem prywatnym. W poniższym artykule Justyna skupia się przede wszystkim na pracy charytatywnej, bo właśnie w niej najwięcej jest nierównowagi, wyzwań związanych z byciem dostępnym i zawodowo wrażliwym w kontakcie z klientem. Polecam ten głos nie tylko tym, którzy na co dzień zajmują się działalnością charytatywną, ale każdemu, kto czuje więcej i widzi więcej.

Zapraszam do lektury Maja Ruszkowska–Mazerant 

Fragment artykułu:

W zawodach kreatywnych ludzie widzą i czują więcej. Ta wyjątkowa cecha przekłada się często na wyższą wrażliwość na nierówności i krzywdę, a co za tym idzie – na większe zaangażowanie w działania prospołeczne. Artystki i artyści, zwłaszcza ci wysoko wrażliwi, bywają niepewni swoich umiejętności i mają trudność z adekwatną wyceną swojej pracy. Nie pomaga w tym społeczny odbiór zawodów kreatywnych – nie dość, że wciąż nie są traktowane wystarczająco poważnie, bo przecież „to twoja pasja”, „to tylko jakieś malowanie”, czyli coś, co robi się dla przyjemności, a nie dla chleba. Kiedy dodatkowo ubierzemy tę pracę w formę działania charytatywnego, presja rośnie podwójnie. Ludzie widzą misję, pasję, efekt końcowy – ładny obraz, wzruszający spektakl, dobrze zaprojektowany warsztat – nie widząc godzin przygotowań, poświęcenia, realnego rzemiosła, które powinno dawać utrzymanie tak samo, jak każdy inny zawód...

>> CZYTAJ CAŁY ARTYKUŁ << (po zalogowaniu)

Co zawiera artykuł:
1. Jak być blisko, nie tracąc profesjonalizmu?
2. Klient czy beneficjent? Znaczenie języka i sztuka stawiania granic
3. Co daję od siebie, a czego oczekuję w zamian?
4. Płatność a jakość relacji – co dzieje się w kuluarach działań społecznych?
5. Ryzyko bliskości – gdzie kończy się profesjonalna empatia, a zaczyna przeciążenie
6. Podsumowanie i pytania do autorefleksji


Jeżeli chcesz podzielić się refleksją, pomysłem, tekstem czy poradą dotyczącą tematu przewodniego „Klient” dołącz do naszego newslettera i poznaj zasady współpracy. Płacimy za teksty z wykorzystaniem dofinansowania z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.