Czytaj
A jak nie wygrasz w konkursie?
2026-03-20
Czas czytania 7 minut
Ola Tulibacka, członkini jury konkursu Design by Śliwka Nałęczowska, dzieli się swoimi spostrzeżeniami na temat udziału w konkursach komercyjnych. Opowiada, co motywuje twórców, jak interpretować wyniki konkursów i jakie znaczenie ma udział w nich zarówno dla początkujących, jak i doświadczonych projektantów. Mówi też o tym, co zrobić, kiedy nie uda się wygrać konkursie.

UWAGA – zgłoszenia w konkursie do 31 marca 2026 r.
Sprawdź na www.designbysliwkanaleczowska.pl
Śmiałam się ostatnio w podcaście, że chodzi o hajs i fejm, i oczywiście to ogromne uproszczenie, ale myślę, że w gruncie rzeczy... trochę tak jest. Duże konkursy komercyjne to szansa na pokazanie się, na stworzenie czegoś, na co klasyczny klient po prostu by nam nie pozwolił. Tej swobody w codziennej pracy po prostu nie ma. A nagroda pieniężna, oprócz oczywistej motywacji finansowej, pełni bardzo ciekawą funkcję psychologiczną: trochę nas „rozgrzesza” z czasu spędzonego na robieniu tego, co nam realnie sprawia przyjemność i daje satysfakcję twórczą.
W świecie, w którym myślimy nie tylko o rozwoju, ale też o tym, żeby zarabiać, perspektywa sensownej nagrody daje nam przyzwolenie na udział. Wątpię, żeby ktokolwiek robił to klasycznie „dla pieniędzy”, ale bez tej nagrody wielu z nas powiedziałoby sobie „nie mam czasu”. I byłoby to uczciwe.
Czy to, że jest to konkurs i wygrywa tylko jeden, a lista laureatów jest ograniczona, oznacza, że ci, którzy nie wygrali, robią coś źle?
Zdecydowanie nie. Proces wyłaniania laureatów jest złożony, w jury jest wiele osób, z różnymi spojrzeniami i wrażliwością, i część pracy to godzenie tych perspektyw. Jest w tym też pewien element losowości, szczególnie przy dużej liczbie zgłoszeń. Często mamy kilka bardzo podobnych, równie dobrych projektów i musimy wybrać jeden. Czasem coś jest świetne warsztatowo, ale nie pasuje do produktu, tematu czy świata marki. Czasem mówimy po prostu: „nie ten rok” i naprawdę nie jest to żaden wyrok. Dlatego myślę, że warto się nie poddawać i próbować kolejnych edycji.
Czym jest udział w konkursie dla początkującego twórcy, a czym dla dojrzałego? Czy jest różnica?
Dla kogoś na początku drogi to przede wszystkim sposób na sprawdzenie się, czasem pierwsza realna styczność z briefem i ze światem dużych marek. Coś, czego nie zastąpi żaden projekt szkolny. To może być naprawdę ciekawa przygoda i ważny punkt w budowaniu własnej pewności projektowej.
Dla bardziej zaawansowanych twórców to głównie eksperyment kreatywny, szansa na wyjście poza ustalony styl i codzienne zlecenia, na sprawdzenie siebie w zupełnie innym kontekście oraz nawiązanie realnego kontaktu z dużą marką.
Biorąc udział w konkursie, na czym najlepiej się skupić? Czy na briefie, czy na tym „co czuję w środku”?
To nie zabrzmi może szczególnie romantycznie, ale brief. Zawsze brief. Albo żeby nie brzmieć zbyt korporacyjnie – ważne, żeby to, co czujemy w środku, przepuścić przez filtr briefu.
Konkurs komercyjny ma jedno kluczowe założenie: projekt musi działać dla marki, nie tylko ładnie wyglądać. W przypadku Design by Śliwka Nałęczowska to opakowanie, które stanie na półce, więc musi być apetyczne, komunikować markę, działać z daleka i z bliska. Jeśli zaczniesz od „co czuję”, a nie od „co mówi brief”, ryzykujesz stworzenie czegoś artystycznie interesującego, ale zupełnie nieprzydatnego klientowi. Swój styl możesz i powinieneś wnieść, ale w ramach odpowiedzi na brief, nie zamiast niej.
A jak wykorzystać udział w konkursie w budowaniu marki osobistej, nawet jeżeli się nie wygra? Czy można?
Można i warto. Przede wszystkim liczy się proces. Jeśli dokumentujesz swoją pracę, opisujesz decyzje projektowe, pracujesz publicznie, nawet przegrana praca staje się pełnoprawnym case study. Twoi obserwatorzy widzą, że wchodzisz w trudne briefingi, że myślisz strategicznie, że rozumiesz kontekst marki. Samo logo Śliwki Nałęczowskiej też może przyciągnąć trochę uwagi na Twoim feedzie, zarówno ze strony innych uczestników, jak i miłośników marki.
Warto pamiętać jednak, aby tym procesem nie dzielić się przed ogłoszeniem wyników. To zabronione ze względu na to, że jury nie zna informacji o autorach konkretnych projektów.
A patrząc na firmę, która organizuje konkurs, dlaczego warto robić tego typu projekty? Jakie to ma znaczenie i wartość dla firmy?
Dużo więcej niż tylko nowe opakowanie. Firma dostaje setki świeżych spojrzeń na swoją estetykę od ludzi, którzy nie znają wewnętrznych ograniczeń i „zawsze tak robiliśmy”. To ciekawe badanie kreatywne na ogromną skalę. Buduje też relację z młodym środowiskiem projektowym. I jest to realna komunikacja marki – PR, edukacja i wsparcie talentów w jednym.
Ale jest w tym coś jeszcze, o czym warto mówić głośno: chcemy żyć w pięknym świecie. Pięknie zaprojektowane opakowania na półkach sklepowych to jeden ze sposobów, żeby zmieniać codzienną estetykę „od środka”. Nie przez galerie i muzea, ale przez to, co ludzie biorą do ręki każdego dnia. Jeśli marka wpisuje to w swoje DNA, że wspiera wschodzące talenty, że traktuje design jako wartość, a nie tylko narzędzie sprzedaży, to jest to naprawdę piękna misja. I myślę, że właśnie na tym polega siła takich projektów.
Ola Tulibacka – redaktorka naczelna magazynu Grafmag, współorganizatorka konferencji dla projektantów GrafConf i właścicielka studia graficznego OH! Studio. Od wielu lat w ramach tych inicjatyw promuje i wspiera polskie projektowanie. Jurorka w konkursach graficznych w Polsce i za granicą, edukatorka i autorka publikacji dotyczących projektowania graficznego. Swoją wiedzą i doświadczeniem wspiera środowisko projektowe, skupiając się na praktycznych aspektach pracy twórczej i budowaniu świadomości wizualnej.
ZAREJESTRUJ SIĘ
Zyskujesz bezpłatny dostęp do wszystkich treści PURPOSE – magazynu i portalu branżowego dla twórców sektora kreatywnego.
Wywiady z praktykami, artykuły poradnikowe, analizy, warsztaty. Dołącz do czytelników PURPOSE.
Zaloguj się
jeżeli już posiadasz konto.





