Sztuka

Magiczna walizka pełna ilustracji

2014-02-14

Sekretem powodzenia Magdaleny Kościańskiej (polskiej ilustratorki, projektantki graficznej i miłośniczki podróży) jest prawdopodobnie konsekwencja w działaniu. Dziewczyna udowadnia, że robienie tego, co kochasz i zachowanie szczerych intencji to podstawa w pracy artysty.

Czegokolwiek Magda nie dotknie, zmienia to swoją fakturę, wzór, kolor. Taki sam los musiał spotkać i rower – Mój rower przeżywał wiele metamorfoz. Początkowo był „Błękitną Strzałą”, otrzymał ode mnie białe groszki. Groszki po jakimś czasie znudziły mi się i postanowiłam totalnie zmienić jego wygląd. Tak oto trafił do lakiernika, gdzie został pomalowany na jasnoszary kolor. Reszta należała już do mnie: chwyciłam w dłoń permanentne pisaki, lakier do utrwalenia i tym sposobem rower zmienił swój image – opowiada.

Zamiłowanie do jednośladu wymusiła na Magdzie sytuacja – przeprowadzka do Wrocławia. A właściwie to splot okoliczności, bo ilustratorka otrzymała swój rower, nazywany „kozą”, w prezencie. Od tego momentu dziewczyna polubiła miejskie wyprawy i dziś jest miłośniczką takiego sposobu transportu. Magda jest również autorką projektu ZG ­bike project. Jest to album ze zdjęciami zielonogórskich rowerzystów oraz ich historiami.

Obecnie proces jego realizacji spowolnił, jednak autorka nie traci nadziei: – Wciąż liczę na to, że uda się go zrealizować, jednak w innej formie, w innym kształcie. – wspomina. Opowiada również, że procesowi twórczemu często towarzyszy biurokracja – Praca kreatywna często spotyka się z utrudnieniami, z  „papierkową” stroną rzeczywistości. Jeśli nie znajdą się zainteresowani, by wydać album lub wspomóc inicjatywę, dziewczyna zrezygnuje z niej, przynajmniej na jakiś czas, lub przekształci ją w coś innego. Ważną częścią rowerowo – ilustracyjnych perypetii Magdy jest publikacja wydawnictwa Index Book (Barcelona), Two wheels, w której znalazły się zdjęcia projektów inspirowane rowerowym wzornictwem.

Czemu Zielona Góra? Autorka dorastała w tych rejonach i to właśnie tam podejmowała pierwsze próby rysunku, malarstwa. Ukończyła Instytut Sztuk Wizualnych w rodzinnym mieście, po czym przeprowadziła się do Wrocławia. Magda podkreśla, że wciąż się rozwija – Wielu prac pozbywam się na bieżąco, bo nie lubię gromadzić rzeczy. Czasem, zaglądając do folderów sprzed kilku lat, myślę sobie „wyrzuć to”, a za chwilę śmieję się i zostawiam taką „perełkę”, bo przecież ona obrazuje mi ten proces – drogę, jaką przeszłam. Wciąż się uczę, cały czas doskonalę warsztat i szukam inspiracji – opowiada.

Za źródło inspiracji ilustratorka uznaje między innymi podróże. Obecnie przebywa od przeszło dwóch miesięcy w Andaluzji (Hiszpania), skąd pisze specjalnie dla PURPOSE. Andaluzja szczególnie inspiruje mnie barwnymi ornamentami na kafelkach, które są widoczne na niemal każdej ulicy, w każdym miasteczku. Kiedy tworzę prace inspirowane jakimś klimatem mam okazję dowiedzieć się wiele o danym miejscu. Magda opowiada również, że proces tworzenia ma wiele wspólnego z podróżowaniem i że obie te czynności wzajemnie się uzupełniają – Podróże inspirują do tworzenia, a tworzenie zachęca do odbywania podróży. Ilustratorka zwiedziła już sporą część Europy, teraz chciałaby przemierzyć Afrykę, wyjechać do Indii i Australii, z którą jest związana poprzez realizowane projekty.

Dziewczyna to również człowiek – instytucja. Nie ogranicza się wyłącznie do ilustracji. Swoją twórczość uzupełnia projektowaniem graficznym. – Chętnie wspomagam różnego typu inicjatywy (choćby te, mające na celu ochronę środowiska), jeśli tylko widzę, że działania idą w słusznym kierunku. Cenię świadome i odpowiedzialne projektowanie – odpowiada na pytanie, dlaczego czasem poszerza swoją działalność artystyczną o inne pola robocze. Zajmuje się również pisaniem tekstów, co jest niejako kontynuacją doświadczenia zdobytego w czasie studiów. Obecnie pracuje nad połączeniem ilustracji i słowa pisanego – Co to będzie? Dowiecie się w swoim czasie – dodaje.

Magda działa na wielu płaszczyznach, nie tylko w Polsce. Jej prace są doceniane na całym świecie. Oczywiście sama musiała o to zadbać, aby zostać zauważoną: – Zdecydowałam się dać sobie szansę poza granicami kraju. Dzięki Internetowi mogę utrzymywać stały kontakt ze zleceniodawcami. Niekiedy ich wyszukuję, wielu trafia też do mnie przez portfolio czy bloga i mailem wysyła propozycje współpracy. Dzięki temu mam „na koncie” klientów ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii oraz Australii. Jedną z jej prac jest ilustracja książki australijskiej pisarki Wendy Macklin, ”The Secret of Flynn’s Island”, wydawnictwa BWM Books. Ilustratorka spółpracowała z australijskim wydawnictwem trzykrotnie, przy okazji tworzenia grafik do publikacji. Wspomina, że sama odnalazła ofertę na jednym z międzynarodowych portali dla wolnych strzelców. – Właściwie to trudno mi mówić o byciu ilustratorem w Polsce – opowiada freelancerka – Można powiedzieć, że jestem ilustratorem w wielu miejscach. Mam też kilku polskich klientów, z którymi miło mi się współpracuje.

Artystka wspomina swoją drogę do miejsca, w którym się znajduje, jako niełatwą. Dodaje również, że najważniejsze jest konsekwencja w działaniu – Nie można się zrażać, już w przedbiegach. Wielu, którym proponujemy nasze prace powie: nie, a jeszcze więcej osób nie odpowie wcale. Ale ci, którzy w końcu powiedzą „tak” i docenią, dodają mnóstwo mocy do działania. A po nich często pojawiają się następni i następni – to działa trochę jak poczta pantoflowa. Wiem, że nie warto bać się wychodzić z pracami do ludzi, za to bardzo warto doskonalić warsztat – doradza.

Więcej prac artystki: www.magicsuitcase.pl/, www.facebook.com/magic.suitcase
 
Zdjęcia: dzięki uprzejmości Magdy Kościańskiej


Rower, 2013, fot. Magdalena Kościańska
 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ


REKLAMA

PATRONATY MEDIALNE