|
|
SZTUKA | Dzienis - Sub Pop
2012-02-21
BWA Warszawa zaprasza: Małgorzata Szymankiewicz, Przemek Dzienis - Sub Pop
Wernisaż - sobota, 25.02.2012, godz. 19. Wystawa czynna do 14.04.2012, od środy do soboty 15-19.
Klasyczne teorie warto odświeżać, co pokazują młodzi artyści, Małgorzata Szymankiewicz i Przemek Dzienis. Przytłoczeni wagą XX-wiecznych koncepcji, z ulgą porzucamy postulaty ich konserwowania. Szymankiewicz i Dzienis pokazują je nam w nowej, nęcącej odsłonie, nie boją się wzbogacania własnego malarstwa, rzeźby i fotografii nawet o walor atrakcji zaczerpnięty z designu czy mody. Ich modernizm jest wciągający, uwodzący.
Małgorzata Szymankiewicz (ur. 1980) i Przemek Dzienis (ur. 1984) po raz pierwszy spotkali się na wystawie „Tribute to Fangor” w BWA Warszawa. Szymankiewicz skończyła poznańską Akademię z dobrą znajomością abstrakcjonistów amerykańskich i color field painting. Po paru latach intensywnie kolorowego, abstrakcyjnego malarstwa porzuciła kolor, by skupić się na przedstawianiu właściwości różnych faktur, a potem płaszczyzn. Najnowsze wielkie formaty w bieli i czerni oraz kolorach sepii są jak namalowane pociągnięciami wielkiego pędzla. Surowe płaszczyzny budują ciągnące się w głąb obrazów labirynty.
W latach 60. ubiegłego wieku Clement Greenberg zastanawiał się, czy abstrakcja musi być płaska. Ten amerykański krytyk, jeden z najważniejszych interpretatorów modernizmu, analizował „płaskość” jako cechę wyróżniającą malarstwo. W abstrakcyjnym ekspresjonizmie przestrzeń nie miała być płaska, ale też nie iluzjonistyczna. Abstrakcyjne malarstwo nie tworzy iluzjonistycznej głębi, po której można w wyobraźni spacerować, jak w tradycyjnym malarstwie realistycznym – pisał – ale iluzję stworzoną przez malarza modernistycznego można zobaczyć, badając kolejne warstwy obrazu, płaszczyzny nałożone jedna na drugą.
Do modernistycznej gry płaskość/głębia Szymankiewicz ma nieskrępowane podejście. Czarne i brązowe układy geometryczne skontrastowane z białym tłem wyglądają u niej jak rysunki techniczne mebla. Sugestię przechodzenia z płaskiego płótna w trzeci wymiar podkreślają towarzyszące obrazom obiekty. Niektóre rzeźby wyglądają jakby wyciosane były z jednego kawałka. W trójwymiarowych realizacjach Szymankiewicz wyeksponowane są albo faktura tkaniny, albo materiał, czyli drewno, albo rysunek w przestrzeni powstały z metalowego pręta. Rzeźby te znajdują się między malarstwem, instalacją a designem, przypominają pozbawione użytkowych funkcji meble albo sprzęty domowe. W rezultacie prace Szymankiewicz balansują na granicy abstrakcji i niejasnych sugestii sztuki przedstawieniowej.
To napięcie między figuratywnym i abstrakcyjnym pojawia się też w fotografiach Przemka Dzienisa, absolwenta łódzkiej Filmówki. Wcześniej fotografował m.in. sytuacje-ambalaże w naturalnym pejzażu aranżowane razem z Dorotą Buczkowską. Cykl „I Think I'm Empty Now” tworzył, mając przed oczami gotowe obrazy i rzeźby Szymankiewicz z zamiarem wejścia z nimi w dialog. U Dzienisa widzimy, że fotografia, sztuka z definicji przedstawiająca, figuratywna, może stać się abstrakcyjna – dzięki subtelnym przesunięciom. Tak jak Szymankiewicz korzysta z designu, tak jego prace czerpią z fotografii modowej. Trzymając się formalnych rygorów, jednolitej gamy barwnej i minimalistycznej kompozycji, Dzienis pozwala sobie na młodzieżową nonszalancję.
Związki modernizmu z designem czy modą zawsze były skomplikowane. Klasyczni moderniści zwykle dbali o autonomię własnej dziedziny, czystość medium, zarazem zdawali sobie jednak sprawę, że ich estetyczne patenty mają z designem naprawdę sporo wspólnego. Problem obrósł dyskusją, której zawdzięczamy elementarne rozpoznania (np. o sztuce w epoce reprodukcji mechanicznej). Nie tak dawno dyskusja do nas wróciła, m.in. w głośnym „Design and Crime” Hala Fostera.
Szymankiewicz i Dzienis – co dla nich charakterystyczne – podchodzą do sprawy na luzie. Ich wizja modernizmu jest nieortodoksyjna przede wszystkim w tym znaczeniu, że nie boi się lekkości, swobody. Tak, to modernizm w wersji pop. Ale pamiętajcie, że to pop (nie mylić z pop artem) z drugim czy trzecim dnem, wciągający w głąb niczym najlepsze modernistyczne obrazy. Można powiedzieć, że działa na poziomie podprogowym (subliminal). A w efekcie ma w sobie coś niespodziewanego, zaskakującego, łamiącego oczekiwania (subversive). Po angielsku, przywołując przewrotnie nazwę pewnej znanej wytwórni płytowej, powiedzielibyśmy: oto sub pop.
BWA WARSZAWA ul. Jakubowska 16/3 Dom Funkcjonalny 03-902 Warszawa www.bwawarszawa.pl
O tej samej porze u sąsiadów w Galerii Asymetria - wernisaż wystawy Foto-soc-dizajn 50.60. więcej na stronie www.asymetria.eu
 Małgorzata Szymankiewicz, "Bez tytułu 184", 2012, akryl na płótnie, 155x215 cm, dzięki uprzejmości BWA Warszawa
 Małgorzata Szymankiewicz, "Bez tytułu 179", 2011, akryl na płótnie, 130x170 cm, dzięki uprzejmości BWA Warszawa
 Przemek Dzienis, „I Think I'm Empty Now”, 2012, fotografia, 80x60 cm, dzięki uprzejmości BWA Warszawa
Materiały organizatora
Małgorzata Szymankiewicz (ur. 1980) i Przemek Dzienis (ur. 1984) po raz pierwszy spotkali się na wystawie „Tribute to Fangor” w BWA Warszawa. Szymankiewicz skończyła poznańską Akademię z dobrą znajomością abstrakcjonistów amerykańskich i color field painting. Po paru latach intensywnie kolorowego, abstrakcyjnego malarstwa porzuciła kolor, by skupić się na przedstawianiu właściwości różnych faktur, a potem płaszczyzn. Najnowsze wielkie formaty w bieli i czerni oraz kolorach sepii są jak namalowane pociągnięciami wielkiego pędzla. Surowe płaszczyzny budują ciągnące się w głąb obrazów labirynty. W latach 60. ubiegłego wieku Clement Greenberg zastanawiał się, czy abstrakcja musi być płaska. Ten amerykański krytyk, jeden z najważniejszych interpretatorów modernizmu, analizował „płaskość” jako cechę wyróżniającą malarstwo. W abstrakcyjnym ekspresjonizmie przestrzeń nie miała być płaska, ale też nie iluzjonistyczna. Abstrakcyjne malarstwo nie tworzy iluzjonistycznej głębi, po której można w wyobraźni spacerować, jak w tradycyjnym malarstwie realistycznym – pisał – ale iluzję stworzoną przez malarza modernistycznego można zobaczyć, badając kolejne warstwy obrazu, płaszczyzny nałożone jedna na drugą. Do modernistycznej gry płaskość/głębia Szymankiewicz ma nieskrępowane podejście. Czarne i brązowe układy geometryczne skontrastowane z białym tłem wyglądają u niej jak rysunki techniczne mebla. Sugestię przechodzenia z płaskiego płótna w trzeci wymiar podkreślają towarzyszące obrazom obiekty. Niektóre rzeźby wyglądają jakby wyciosane były z jednego kawałka. W trójwymiarowych realizacjach Szymankiewicz wyeksponowane są albo faktura tkaniny, albo materiał, czyli drewno, albo rysunek w przestrzeni powstały z metalowego pręta. Rzeźby te znajdują się między malarstwem, instalacją a designem, przypominają pozbawione użytkowych funkcji meble albo sprzęty domowe. W rezultacie prace Szymankiewicz balansują na granicy abstrakcji i niejasnych sugestii sztuki przedstawieniowej. To napięcie między figuratywnym i abstrakcyjnym pojawia się też w fotografiach Przemka Dzienisa, absolwenta łódzkiej Filmówki. Wcześniej fotografował m.in. sytuacje-ambalaże w naturalnym pejzażu aranżowane razem z Dorotą Buczkowską. Cykl „I Think I'm Empty Now” tworzył, mając przed oczami gotowe obrazy i rzeźby Szymankiewicz z zamiarem wejścia z nimi w dialog. U Dzienisa widzimy, że fotografia, sztuka z definicji przedstawiająca, figuratywna, może stać się abstrakcyjna – dzięki subtelnym przesunięciom. Tak jak Szymankiewicz korzysta z designu, tak jego prace czerpią z fotografii modowej. Trzymając się formalnych rygorów, jednolitej gamy barwnej i minimalistycznej kompozycji, Dzienis pozwala sobie na młodzieżową nonszalancję. Związki modernizmu z designem czy modą zawsze były skomplikowane. Klasyczni moderniści zwykle dbali o autonomię własnej dziedziny, czystość medium, zarazem zdawali sobie jednak sprawę, że ich estetyczne patenty mają z designem naprawdę sporo wspólnego. Problem obrósł dyskusją, której zawdzięczamy elementarne rozpoznania (np. o sztuce w epoce reprodukcji mechanicznej). Nie tak dawno dyskusja do nas wróciła, m.in. w głośnym „Design and Crime” Hala Fostera. Szymankiewicz i Dzienis – co dla nich charakterystyczne – podchodzą do sprawy na luzie. Ich wizja modernizmu jest nieortodoksyjna przede wszystkim w tym znaczeniu, że nie boi się lekkości, swobody. Tak, to modernizm w wersji pop. Ale pamiętajcie, że to pop (nie mylić z pop artem) z drugim czy trzecim dnem, wciągający w głąb niczym najlepsze modernistyczne obrazy. Można powiedzieć, że działa na poziomie podprogowym (subliminal). A w efekcie ma w sobie coś niespodziewanego, zaskakującego, łamiącego oczekiwania (subversive). Po angielsku, przywołując przewrotnie nazwę pewnej znanej wytwórni płytowej, powiedzielibyśmy: oto sub pop.
|
|
|
REKLAMA
|
|
PATRONATY MEDIALNE
|
|